Na stronie internetowej magazynu literackiego "Lampa Morska" ukazało się omówienie książki krytycznoliterackiej Artura Nowaczewskiego Konfesja i tradycja. Szkice o poezji polskiej po roku 1989.
Prezentujemy przedruk artykułu.
Wanda Skalska
Artur Nowaczewski – (rocznik 1978) ur. we Wrzeszczu,
mieszka w Gdyni. Poeta, krytyk literacki, podróżnik. Adiunkt Katedry
Teorii Literatury i Krytyki Artystycznej Uniwersytetu Gdańskiego.
Współpracownik „Toposu” i Magazynu Apokaliptycznego „Czterdzieści i
Cztery”, Laureat m.in. Nagrody im. Ks. Janusza S. Pasierba oraz
Złotego Środka Poezji w Kutnie. Jego wiersze tłumaczono na języki
angielski, czeski, niemiecki i turecki. Opublikował tomiki Commodore 64 (2005), Elegia dla Iana Curtisa (2010) oraz książki historycznoliterackie Trzy miasta trzy pokolenia (2006), Szlifibruki i flaneurzy (2011).
Najnowsza rzecz krytycznoliteracka Artura Nowaczewskiego,
opublikowana w ramach Biblioteki Krytyki sopockiego dwumiesięcznika
„Topos”, a którą chcę teraz przybliżyć, opatrzona została rozbudowanym tytułem: Konfesja i tradycja: szkice o poezji polskiej po 1989 roku. Dzieło,
jak na tego rodzaju publikacje zwarte przystało, pod względem formalnym
zbudowane jest bez zarzutu, solidnie. Posiada wstęp, podział na części,
bibliografię podmiotową i przedmiotową (łącznie ponad 130 pozycji) oraz
indeks nazwisk wędrujących stronami książki (ponad 300). A części są
trzy, sygnowane tytułami „Przeciw centrali”, „Potyczki z tradycją” oraz
„Pięć konfesji”.
Oto szkice poszczególnych części.
„Przeciw centrali”: „Wojna symboliczna pod flagą biało-czerwoną”, „W
poszukiwaniu zaginionego undergroundu”, „Złudzenie całości, czyli o
antologiach”, „System nagród”.
„Potyczki z tradycją”: Dla Jana Polkowskiego. Recykling”, „Kres sielanki, czyli upgrade pewnego wiersza Czesława Miłosza”, „O wierszach 'historycznoliterackich' Zbigniewa Macheja”, „Którędy do Państwa P.? Podróże z Dariuszem Sośnickim”, „Ból w prawy kolanie. O Imago mundi Wojciecha Wencla”, „Kuczkowski, Jarmusch, Truposz”.
„Pięć konfesji”: „Wiersze z całej duszy. O poezji Piotra Cielesza”, „Poeta, nauczyciel i kilku innych”, „O twórczości Karola Maliszewskiego”, „Mistyka smaku. O poezji Sławomira Matusza”, „”Ogień wykrzesany z chłodu. O poezji Wojciecha Kassa”, „Zanim ogarnie nas czuła gównowartość – o poezji Pawła Konja Konnaka”.
Powiada A. Nowaczewski, otwierając wstęp: W
nowoczesnej poezji od dawna ścierają się dwie najważniejsze orientacje:
pierwsza kończy na kulcie sztuki i nakierowana jest sama na siebie;
druga dąży do uchwycenia rzeczywistości w jej niepowtarzalnej
jednostkowości, uwagę ogniskuje na każdym konkrecie, który przenika do
materii wiersza. Tymi tropami idąc maceruje rozmaite poetyki
szeregu wybranych autorów, aktywnych twórczo po przesileniu ustrojowym
naszej ojczyzny (końcówki lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku).
Na okładce znajdziemy też wyimki opinii recenzji wydawniczych,
ciekawie (i nienatrętnie „pijarowsko”) ujmujących zawartość publikacji.
Stwierdził Zbigniew Chojnowski: W swej książce Artur Nowaczewski wchodzi
w spór nie tyle z poprzednikami, starszymi poetami, ile z zastaną,
nacechowaną zmarginalizowaniem, sytuacją poezji oraz z jej
nadinterpretacjami czy związanymi z nią przemilczeniami. Próbuje, często
skutecznie, przekonać do swoich odczytać konkretnych wierszy, książek
lub osobowości poetyckich śmiałymi analizami, które przeprowadza w
związku z szerszymi procesami kulturowymi.
Z kolei Wojciech Kudyba zauważa: Zasadniczą rolę w konceptach krytycznych Artura Nowaczewskiego
stanowi kategoria undergroundu. Gdyński krytyk mocno pogłębia jej
rozumienie, odziera nawarstwione na niej stereotypy, przywraca jej
blask. Wokół niej buduje spójną krytycznoliteracką narrację, z pasją
detektywa – która udziela się również czytelnikom – śledzi jej obecność w
miejscach zaskakujących i egzotycznych.
A jakie moje wrażenia po lekturze Konfesji i tradycji? Rzec
można: mieszane (też przez dualizm ról piszącego: poety i krytyka). Bo z
jednej strony rodzi się podziw dla pasji krytycznoliterackiej autora,
też dla żaru prowadzonych argumentacji, z drugiej zaś strony odczułam
niedosyt wybiórczym potraktowaniem szeroko zakrojonym tytułem omawianej
rzeczy.
Jednak chciałabym być dobrze zrozumiana. Przewody myślowe A. Nowaczewskiego
pociągają konsekwencją i sporą (nawet b. dużą) świeżością spostrzeżeń.
Lecz trochę zabrakło mi w nich lotu ponad „jednostkowe” przypadki – w
znaczeniu próby stworzenia pewnej summy minionych dekad. A może
niepotrzebnie się czepiam? Kotwicząc nadzieje, tam gdzie nie powinnam?
Wszak, co pośrednio daje zrozumienia autor, mamy tu do czynienia z
wyimkami, które mają nam, odbiorcom książki, jedynie zasugerować
kierunek wędrówki.
Poza wszystkim. Konfesja i tradycja zawiera cały szereg
celnych diagnoz i spostrzeżeń (być może dla niektórych będących
zaskoczeniem), wartych powielania w cytacjach, jako swoiste memento.
Przytaczam na wyrywki. Dla wielu autorów do powieszenia na ścianę przy
łóżku lub obok lustra (w które z takim samozadowoleniem się wpatrują).
Problemem polskiej poezji jest dziś fakt, że prawie wszyscy
piszą, natomiast niewielu czyta, a jeśli już – to w sposób schematyczny,
upraszczający sensy i znaczenia.
Antologia tworzona jako przedłużenie literackiej walki o byt,
ciągłe liczenie liczby wierszy, wyliczanie nazwisk, wywyższanie jednych,
lekceważenie drugich, pogłębi jedynie stereotypy, będzie wtórna wobec
już ustalonych hierarchii, stanie się autorytarnym przestawianiem
pionków na historycznoliterackiej planszy.
Jak być i pisać w „kraju nagród”? Sam fakt opublikowania wiersza
jest ważniejszy od jego napisania. Fakt egzystencjalny jest podrzędny
wobec faktu medialnego. Literatura zaś może stać się faktem medialnym
jedynie z okazji przyznania nagrody. Bo jedynie nagroda jest medialna.
Media: nowy smok, któremu piąstkami wygrażają poeci.
Gdy za czyimś pisaniem nic więcej poza narcyzmem i chęcią
zaistnienia w życiu literackim nie stoi – ten ktoś będzie się do
znudzenia samopowielał, uprawiał proceder tego swoistego onanizmu aż po
zejście na ścieżkę grafomanii lub upadek w kompletne wypalenie.
Wielce interesującą cząstką finalną książki (której nie wymieniłam
wcześniej) jest krótki tekst „Zamiast zakończenia. Krytyka – niepoważne
zajęcie?”. Gdzie w pierwszych zdaniach czytamy znamienne słowa (i... dla
mnie, jako tej, która od lat mocuje się z opisywaniem książek). Skąd
się biorą nowi krytycy? Czy ktoś jeszcze w ogóle chce być dziś
krytykiem? Kim jest dziś krytyk literacki? Ci z nas, którzy mają za sobą
studia polonistyczne, karmieni byli mitem krytyka-mędrca,
krytyka-wyroczni: Artura Sandauera, Kazimierza Wyki, Jana Błońskiego, nie mówiąc już o Stanisławie Brzozowskim czy Karolu Irzykowskim.
Młodzi ludzie zaczynają uprawiać krytykę literacką w przekonaniu, że
droga do historii literatury prowadzi przez życie literackie, przez jego
współkreowanie za pośrednictwem szkiców, recenzji. Staroświeckie
wyobrażenie krytyka-demiurga nie może się utrzymać w konfrontacji z
współczesnymi realiami. Musi przyjść prędzej czy później rozczarowanie,
chyba że jest się autorem bez kręgosłupa, bez właściwości.
Zaprawdę, jest nad czym się pochylić i w imię czego użyć rozumu...
Zatem suma jaka po dokładnym przewertowaniu Konfesji i tradycji A. Nowaczewskiego?
Zdecydowana przewaga plusów nad minusami. I ogólna satysfakcja z
lektury, którą polecić mogę czytelnikom szukającym intelektualnej
przygody (w kontekście współczesnej poezji krajowej i w ogóle
literatury).
Podkreślił w końcówce wstępu autor: Nie chciałbym, żeby był to krytyczny, zawieszony w próżni monolog, ale zaproszenie do dialogu i sporu.
Oby zaproszenie takie przyjęło jak najwięcej mocujących się ze słowami.
Tak poetyckimi, jak i próbującymi krytycznie rozpoznać poetycki świat
zastany...